Pajączek - druga odsłona


(Opis z 11 maja 1997)

Polscy programiści nie rozpieszczają nas dobrym oprogramowaniem shareware'owym. Wynika to po części z generalnie niższego poziomu sztuki programistycznej w Polsce, po części z faktu, że w naszym kraju nie ma zwyczaju płacenia za oprogramowanie shareware'owe, a za to wyczyniane są "sztuki łamane", aby zdobyć kody przełamujące zabezpieczenia oprogramowania (tzw. cracki).

Jako przykład niechęci do płacenia mogę podać fakt, że jeden z polskich programistów zaoferował malutki, bardzo przydatny programik do Windows 95 i NT, żądając za niego zaledwie 10 złotych. Na co najmniej kilkaset skopiowanych egzemplarzy doczekał się do tej pory aż ... kilku przekazów pocztowych (!).

Ciekawe, jak potoczą się losy najświeższego nabytku na raczkującym dopiero rynku polskiego oprogramowania shareware'owego - edytora HTML o nazwie Pajączek. Jego autor, Rafał Płatek - student informatyki z Akademii Ekonomicznej w Krakowie - to polski odpowiednik Nicka Bradbury'ego, autora słynnego HomeSite'a. Amerykanin stał się jedną z największych sensacji ostatnich parunastu miesięcy i dorobił się już niemałych pieniędzy, a firmy programistyczne ustawiły się w kolejce do współpracy, oferując coraz to wyższe gaże. Myślę, że o Rafała powinny się teraz bić polskie firmy, bo to talent najczystszej wody, wart dużych pieniędzy. Za umiejętności należy płacić, aby najlepszym chciało się pracować.

Po tej porcji należnego uznania czas na kilka słów o Pajączku. Wiele osób zna Pajączka jeszcze z wersji 1.x dla Windows 3.1 i Windows 95. W swych wczesnych odsłonach był to prosty kreator strony domowej, dość zgrabnie wykonany, choć nie mógł się równać z klasycznymi edytorami HTML.

Pajączek 2.0 od razu został zaprojektowany jako typowy edytor tekstowy, jeszcze pod kodową nazwą Tarantula. Miałem przyjemność cały czas śledzić losy programu, aż wreszcie doczekaliśmy się pełnej wersji handlowej, która pojawiła się w Sieci 6 maja, pod swoją starą nazwą. W tej chwili jest to wariant 16-bitowy, pracujący zarówno w środowisku Windows 3.1, jak i Windows 95. W Internecie znajduje się obecnie wersja demonstracyjna, mająca szereg ograniczeń, ale pozwalająca zorientować się w potencjale programu. Jest ona dostępna w serwisie internetowym autora (http://www.creamsoft.com.pl/pajaczek), a także na stronie naszego wydawnictwa. Wydanie na płytach kompaktowych zapowiedziały także polskie czasopisma komputerowe.

Autor, który swego czasu stał się także jednym z fanów HomeSite'a, wzorował swoje dzieło na amerykańskim oryginale. Zastosował to samo narzędzie (Delphi), a edytor jest tak podobny do programu Bradbury'ego, że można by pomyśleć, iż jest to spolonizowany HomeSite. Na razie polski program ustępuje mu jeszcze pod wieloma względami, ale już w tej chwili skłonny byłbym twierdzić, że jest to jeden z dziesięciu najlepszych na świecie edytorów HTML dla Windows, a w środowisku 16-bitowym miałby na pewno jeszcze bardziej ugruntowaną pozycję. Gdyby zaś oceniać programy według urody, Pajączek byłby jednym z faworytów do miana Mister Internetu.

Co nam oferuje program? Niniejszy opis powstał na podstawie wersji demonstracyjnej i nie mogłem stwierdzić, czy wszystkie opcje na pewno działają, ale myślę, że jest to tylko teoretyczne zastrzeżenie.

Największą zaletą jest bez wątpienia polskojęzyczność interfejsu, która dla wielu osób jest warunkiem sine qua non. Drugą jest dostosowanie do najczęściej stosowanych standardów - program pozwala stosować dwie typowe strony kodowe - ISO-8859-2 (obowiązująca norma) i Windows-1250. Możliwe jest też pisanie bez polskich znaków. W ustawieniach edytora wystarczy wybrać stronę kodową zapisu i możemy swobodnie używać polską klawiaturę w Windows, nie martwiąc się już o żadną konwersję. Wybranie kodowania oznacza de facto wybór klawiatury. Symetrycznym narzędziem jest konwertowanie strony - wystarczy po prostu wczytać stronę i wydać polecenie konwersji z jednego standardu na inny. A zatem, jeśli piszemy na przykład w standardzie ISO, do poprawnego wyświetlania polskich znaków powinniśmy zastosować czcionkę ekranową w standardzie ISO. Możemy jednak pisać w kodach Windows-1250, używając czcionki ekranowej w tym samym standardzie, a na zakończenie jednym poleceniem przekodować dokument. Edytor zawiera też wbudowany konwerter, który pracuje na plikach zewnętrznych (pojedynczych lub projektach), nie wczytanych do edytora. Uzupełnienie stanowi automatyczne wstawianie deklaracji strony kodowej w nagłówku dokumentu, na podstawie domyślnego szablonu - szablon możemy oczywiście zmienić albo zastosować Szybki Start, o czym niżej. A gdyby ktoś chciał zapisywać polskie litery nie w postaci znaków z górnej części zestawu (czcionka systemowa) lecz w klasycznym standardzie SMGL (np. ± dla ą), może zaznaczyć taką opcję w ustawieniach.

Edytor został zorganizowany w sposób ułatwiający dostęp do wszelkich funkcji - menu główne, menu podręczne pod prawym klawiszem myszki, główny pasek narzędzi oraz pasek narzędzi HTML. Ten ostatni, zbudowany w postaci zakładek, wyświetla jedenaście bloków funkcji. Oprócz typowych, znajdziemy tutaj instrumenty dla bardziej zaawansowanych elementów - tabel, formularzy, ramek, wykazów, stylów. Oprócz znaczników poszczególnych elementów edytor zawiera generatory, który automatyzują proces ich całościowego tworzenia. Interesującym narzędziem jest blok JavaScript, który pozwala budować skrypty Javy (jeśli znamy język, rzecz jasna), a także wstawiać kilka przydatnych skryptów w postaci "gotowców".

Blok Znaczniki daje dostęp do pełnego zestawu znaczników, wraz z ich atrybutami. Pozwala również, co ważne, tworzyć własne tagi, a dodatkowe możliwości stwarzają znaczniki Internet Information Servera (ASP) i Cold Fusion. Blok Znaki daje bezpośredni dostęp do znaków narodowych i specjalnych, a w bloku Inne znajdziemy kilka przydatnych narzędzi, pozwalających wstawiać aplety i ich parametry, obiekty zagnieżdżane (embed), animację Marquee, szkielet mapy odsyłaczy na grafice, dźwięki (wav, mid, au). Ciekawostką jest podręczny kalkulator, który pozwala wykonywać elementarne obliczenia i wstawiać wynik do edytora. Do przydatnych instrumentów należy zaliczyć wstawianie czasu i daty (bieżącej lub dowolnej, z wyświetlanego kalendarza), wyświetlanie analogowego zegarka (w listwie statusu widnieje cały czas zegarek "elektroniczny"), usuwanie znaczników HTML, wstawianie kodów barw, zapisywanie plików w standardzie Mac lub Unix, a także jako dokumentów tekstowych, wreszcie powtarzanie ostatniej operacji (jak bardzo brakuje jej w edytorze HomeSite!).

Dość solidnie jest zbudowana część obsługująca pliki. Edytor wyświetla domyślnie panel z katalogami i plikami, dając szybki dostęp do nich. Dwukrotne kliknięcie na nazwie pliku wstawia plik do edytora. Pod prawym klawiszem myszki mamy kilka opcji, które pozwalają zarządzać plikami (usuwanie, zmiana nazwy itp.). Można też ograniczyć zakres wyświetlanych plików do dokumentów HTML, grafik czy wszystkich plików typu Web. Gdyby ktoś potrzebował więcej miejsca, może w dowolnym momencie usunąć panel z ekranu. Edytor pozwala zresztą dość swobodnie zarządzać swoim interfejsem - usuwać i przywracać paski narzędzi i listwy, a także wyświetlać dokument w postaci pełnoekranowej. W zarządzaniu plikami zastosowano możliwość tworzenia odsyłaczy do innych plików (z zapamiętaniem ścieżki), za pomocą przeciągania ich nazw do dokumentu - w tym miejscu użytkownik może wybrać między otwarciem dokumentu i wstaweniem odsyłacza do niego. To bardzo wygodna funkcja, zwłaszcza że edytor pamięta ścieżkę, nawet jeśli jest bardzo zawiła. Konieczne jest jednak aby kursor znajdował się w dokumencie i aby uprzednio dokument został przynajmniej raz zapisany na dysku, gdyż inaczej wstawia jedynie nazwę pliku. Pajączek pamięta też o ścieżce, gdy używamy edytora odsyłaczy.

Oprócz zarządzania plikami mamy także zarządzanie projektami. Funkcja pozwala gromadzić pod wspólną nazwą zbiory dokumentów i swobodnie nimi manipulować. Możliwe jest wstawianie do projektu wielu plików jednocześnie. Projekty są przydatne wtedy, gdy szczególnie często pracujemy z pewnymi zestawami dokumentów, a także przy konwersji strony kodowej.

Dla użytkowników lubiących automatyzację zostały przygotowane dwie funkcje. Jedną jest Szybki Start, będący kreatorem szkieletu strony, z możliwością wybrania lub wstawienia wielu szczegółowych informacji, np. jednej z dziesięciu stron kodowych, słów kluczowych, adresu poczty, atrybutów BODY itd. Z kolei Generator Strony Domowej jest niczym innym, jak wbudowanym w Pajączka 2... Pajączkiem 1. Edytor zawiera także wbudowany program FTP do posyłania plików na serwer.

Dobrze działają bardzo często używane funkcje - odsyłacze i grafika. Edytor rozpoznaje automatycznie rozmiary plików graficznych i daje podgląd plików w formatach GIF, JPEG i PNG. Ten ostatni format stanie się wkrótce powszechnie stosowanym standardem, więc filtr bardzo się przyda. Edytor odsyłaczy, jak wspomniałem wyżej, pamięta ścieżki i pozwala definiować cel, czyli np. nazwę docelowej ramki.

Do oczywistych zalet edytora zaliczyłbym dobre obudowanie skrótami klawiszowymi, których bogactwo bardzo usprawnia redagowanie dokumentu. Ciągłe sięganie do myszki, gdy trzeba wstawić atrybut pogrubienia czy pochylenia, byłoby dość uciążliwe. Nie ma jeszcze możliwości edycji skrótów, ale może kiedyś się tego doczekamy.

Całość robi doskonałe wrażenie. To naprawdę markowy program, którego nie powstydziliby się bardzo dobrzy programiści. Wydaje się, że dla przeciętnego polskiego użytkownika, który nie przepada za anglojęzycznymi programami, jest to produkt absolutnie niezbędny. Czekamy jeszcze na wersję 32-bitową i miejmy nadzieję, że autor "pójdzie za ciosem" i będzie dalej rozwijał Pajączka. Oby tylko zyskał zachętę w bardziej namacalny sposób niż tylko pochwalne recenzje w czasopismach komputerowych.